Wójt KRZYSZTOF BRZEZIŃSKI: Jestem pozytywnie zakręcony

Z Krzysztofem Brzezińskim, Wójtem Gminy Puławy, rozmawia Maciej Dobrowolski.

Maciej Dobrowolski: Dzień dobry. No właśnie jak dobry musi być dzień, żeby pod jego koniec mógł pan sobie powiedzieć, że to był dobry dzień?

Krzysztof Brzeziński: W zasadzie dobry dzień powinien być każdego dnia, bo przecież musimy mieć pozytywne nastawienie do życia. Ja akurat w tym temacie jestem „pozytywnie zakręcony” – i to jest właśnie ta radość życia. Chociaż nie ukrywam, że przychodzą takie dni kiedy jesteśmy zmęczeni przede wszystkim przez ciężar trudnych obowiązków i to takich, które nie dadzą się tak od ręki rozwiązać. Inaczej jest w życiu prywatnym, którym możemy sterować: wpływać na wychowanie dzieci, stworzyć przyjazną atmosferę w rodzinie a na stanowisku samorządowca, np. takim jak wójta tak dużej gminy gdzie jest tyle różnych spraw, ludzkich problemów mniejszych i większych interesów bywają dni bardzo trudne i trzeba umieć przez nie przejść.

A propos gminy Puławy – czy to prawda, że jest jedyną gminą w Polsce, która leży po obu stronach Wisły?

Jesteśmy gminą wiejską, która jest podzielona królową polskich rzek i jesteśmy tak położeni, że dwie trzecie ludności mieszka po lewej stronie a jedna trzecia po prawej.

A skoro już o rzece mowa, to lubi pan tę naszą Wisłę?

Kocham Wisłę i to był jeden z głównych argumentów dlaczego po 5 latach studiów w Wiedniu a później po 20 latach pracy na stanowisku dyrektora szkoły w Austrii powróciłem tutaj nad Wisłę. Kojarzy mi się ona z dzieciństwem, z pięknymi słonecznymi wakacjami, niezwykłymi wspomnieniami… Po prostu to jest ta rzeka, która ma w sobie coś niezwykłego, wiele tajemnic ale i wiele zagrożeń. Muszę przyznać, że jako młody chłopak topiłem się w niej. Udało mi się wyjść z tego cało i respekt do niej we mnie pozostał. Niemniej to właśnie Wisła była jedną z głównych atrakcji naszego dzieciństwa – mojego i brata, który razem z kolegami jeździł na łyżwach wokół rzeki. Rzecz jasna tylko tam, gdzie można było bezpiecznie się bawić.

 

 

A teraz ma pan „czas na Wisłę”?

Tak. Bardzo lubię spacery i do dzisiaj ulubioną formą spędzania czasu wolnego są właśnie spacery wałem wiślanym. Jest to taki mój czas dla siebie. A no właśnie – czy może pan od czasu do czasu zostawić choć na krótki czas wszystkie problemy, wyłączyć komórkę i jechać przed siebie tam, gdzie nikt pana nie znajdzie? (śmiech) Wyłączyć komórkę jest bardzo trudno, bo najczęściej w dni, w których można, ba, nawet powinno się ją wyłączyć zdarza się, że ludzie potrzebują pomocy i potrzebna jest moja interwencja. Natomiast czasami zdarza się, że korzystam z tej wolności i, jak już powiedziałem wcześniej, na dłuższe urlopy już jest trudno liczyć ale znajdą się takie dni, kiedy mogę sobie spacerować i cieszę się takimi chwilami życia.

A Wiedeń?

Bardzo lubię to miasto. Byłem tam ostatnio w marcu i zawsze chętnie wracam z ogromnym sentymentem i radością przynajmniej raz w roku. Jeśli tylko mogę to nawet częściej, bo jest to miasto przepiękne. Tam właśnie najlepiej mi się oddycha. Wtedy wiem, że nie muszę za chwilę gdzieś biec, coś robić i czuję się wolny. W Wiedniu studiowałem na Uniwersytecie Muzycznym przez 5 lat i do tego na trzech różnych kierunkach. Zdałem egzamin celująco i nawet poddałem się egzaminowi do wiedeńskich filharmoników, gdzie na jedno miejsce kandydowało pięćdziesięciu muzyków.

I jak poszło?

A to taka ciekawostka – nikt tego konkursu nie wygrał. Przyszedł pewien starszy pan i powiedział, żebyśmy poćwiczyli i wrócili za pół roku a wtedy powtórzą konkurs. A ja, ponieważ miałem dopiero albo już 25 lat, pomyślałem sobie, że to już czas najwyższy na pracę i poddałem się innemu konkursowi tym razem na dyrektora szkoły muzycznej w miejscowości w dolnej Austrii i… wygrałem go. Spędziłem tam 20 lat życia aż do powrotu na własne życzenie do Polski – do nas nad Wisłę. Tamto życie było związane z poszukiwaniem wolności. Gdy wyjeżdżałem w 1983-im roku były to trudne dla naszego kraju czasy. Nikt nie przypuszczał, że tak szybko Polska odzyska wolność. Wolność, która tak bardzo jest cenna dla nas.

Czego Panu życzyć? Ciągłej wolności? Dużo wolnych chwil spędzonych na spacerach nad Wisłą albo nad Dunajem?

Proszę życzyć mi tego, aby nasza gmina rozwijała się jak najlepiej, ponieważ mamy wspaniały potencjał, którym są nasi ukochani mieszkańcy i abyśmy razem rozumieli się z każdym dniem jak najlepiej. Myślę, że nie tylko ja ale wszyscy borykamy się z problemem komunikacji – byśmy umieli się ze sobą dogadywać. W dzisiejszych czasach naszym wspólnym dążeniem powinny być rozmowy i spotkania z ludźmi. Tego proszę nam wszystkim życzyć.

I tego życzę.

Zdjęcia: źródło Facebook Krzysztof Brzeziński, archiwum własne Krzysztofa Brzezińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.